Prowizje w sprzedaży: cztery modele, cztery pułapkiPrzejdź do treści
Zarządzanie zespołem8 min czytania

Prowizje w sprzedaży: cztery modele, cztery pułapki

System prowizyjny to najsilniejszy dokument w firmie — ludzie robią to, za co im płacisz, a nie to, co napisałeś w strategii. Każdy z czterech popularnych modeli premiuje coś innego.

System prowizyjny jest najsilniejszym dokumentem w firmie. Strategia opisuje, co chcielibyśmy, żeby ludzie robili. Prowizja opisuje, za co im faktycznie płacimy — i to ona wygrywa za każdym razem, gdy jedno rozjeżdża się z drugim.

Zespół nie robi tego, co napisałeś w strategii. Robi to, za co mu płacisz.

Poniżej cztery modele, które spotyka się najczęściej. Każdy z nich działa — pod warunkiem że wiesz, jakie zachowanie premiuje. Bo każdy premiuje coś innego, a różnica ujawnia się dopiero po kilku miesiącach.

Model 1: prowizja od przychodu

Najprostszy i najczęstszy: ustalony procent od wartości sprzedaży. Wszyscy go rozumieją, liczy się go w pamięci, nie wymaga tłumaczenia nowej osobie.

Premiuje wolumen. Handlowiec zamyka tyle, ile się da, i tak szybko, jak się da. Problem pojawia się przy rabatach: skoro procent liczony jest od kwoty na fakturze, a rabat zmniejsza ją o dziesięć procent, to prowizja spada o dziesięć procent — ale marża potrafi spaść o połowę.

Rabat 10% — co traci handlowiec, a co firma (przykład ilustracyjny)
Cena katalogowa
10 000 zł
Koszt własny
7 000 zł
Marża bez rabatu
3 000 zł
Po rabacie 10%: przychód
9 000 zł
Po rabacie 10%: marża
2 000 zł
Handlowiec traci 10%, firma 33%−1 000 zł marży

Dlatego w modelu od przychodu rabat jest dla handlowca tanim narzędziem domykania — a dla firmy drogim. To nie jest wina człowieka, tylko konstrukcji.

Model 2: prowizja od marży

Odpowiedź na powyższe: procent liczony od marży, nie od przychodu. Rabat uderza w handlowca proporcjonalnie do tego, jak uderza w firmę, więc interes obu stron jest ten sam.

Pułapka jest gdzie indziej i ma dwie warstwy. Pierwsza: handlowiec musi znać marżę, żeby wiedzieć, ile zarabia — a to znaczy, że pokazujesz mu koszty własne. Nie każda firma chce to zrobić. Druga: kiedy marża zależy od czynników poza jego kontrolą, na przykład od kursu waluty albo negocjacji zakupowych, prowizja przestaje być przewidywalna. Człowiek nie ufa systemowi, którego nie umie sobie policzyć.

Model 3: prowizja progowa

Stawka rośnie po przekroczeniu progu: do celu jeden procent, powyżej celu wyższy. Ma napędzać dowiezienie planu i zwykle to robi.

Ma jednak dwa efekty uboczne, oba widoczne w kalendarzu, nie w arkuszu.

  • Sandbagging. Handlowiec, który dowiózł plan dwudziestego, przesuwa domknięcia na kolejny okres — nie z lenistwa, tylko dlatego, że tam są warte więcej. Sprzedaż faluje bez powodu leżącego po stronie rynku.
  • Kapitulacja. Kto w połowie okresu widzi, że progu nie osiągnie, przestaje się starać w tym okresie w ogóle. Model, który miał motywować, wyłącza część zespołu na dwa tygodnie.

Oba efekty łagodzi ta sama rzecz: progi liczone narastająco, a nie resetowane co miesiąc. Wtedy przesunięcie dealu o tydzień niczego nie zmienia i pytanie „czy zdążę” przestaje być pytaniem.

Model 4: prowizja za etap lejka

Wynagradzanie nie tylko za domknięcie, ale i za doprowadzenie do umówionego spotkania czy do wysłanej oferty. Sensowne wszędzie tam, gdzie cykl sprzedaży jest długi, a wypłata wyłącznie za podpis oznacza kilka chudych miesięcy na starcie.

Pułapka jest oczywista dla każdego, kto to widział: premiujesz spotkania, dostajesz spotkania. Także takie, które nie miały szansy w nic się przerodzić. Model działa wyłącznie z twardą definicją tego, co liczy się jako etap — i z konsekwencją w jej egzekwowaniu.

Pułapka wspólna dla wszystkich czterech

Niezależnie od modelu, jedno psuje każdy z nich tak samo: prowizja liczona w arkuszu na koniec miesiąca.

  • Handlowiec przez trzy tygodnie nie wie, ile zarobił. Motywacja, która przychodzi z opóźnieniem, nie motywuje w momencie, w którym powinna.
  • Rozliczenie jest ręczne, więc bywa błędne — a jeden błąd na niekorzyść człowieka kosztuje więcej zaufania, niż warta jest cała oszczędność na narzędziu.
  • Manager traci na to kilka godzin w miesiącu, zwykle w najgorszym możliwym momencie, czyli na zamknięciu okresu.
  • Reguła zapisana w arkuszu jest niewidoczna. Nikt nie wie, jaka wersja obowiązuje, dopóki nie zapyta.

Prowizja, której handlowiec nie widzi na bieżąco, przestaje być systemem motywacyjnym. Staje się przelewem, który przychodzi albo nie.

Rozwiązanie nie leży w wyborze modelu, tylko w tym, żeby reguła żyła w systemie, a nie w pliku. Wygrany deal ma naliczać prowizję w chwili wygranej — widoczną dla handlowca od razu i dla managera w tym samym miejscu, w którym widzi koszty.

Jak wybrać model do swojego procesu

  1. Jeśli handlowiec ma wpływ na cenę i wolno mu negocjować — licz od marży. Inaczej sam sfinansujesz rabaty, które on rozda.
  2. Jeśli cena jest sztywna i nienegocjowalna — licz od przychodu. Jest prostszy, a jego główna wada właśnie zniknęła.
  3. Jeśli cykl sprzedaży przekracza kwartał — dołóż składnik za etap, ale zdefiniuj etap tak twardo, żeby nie dało się go naciągnąć.
  4. Jeśli dokładasz progi — licz je narastająco. Progi resetowane co miesiąc kupują sobie sandbagging na koniec każdego okresu.
  5. Cokolwiek wybierzesz: reguła ma być policzalna przez handlowca w pamięci i widoczna w systemie w dniu wygranej, a nie miesiąc później.
01FAQ

Krótkie odpowiedzi

To zależy od jednej rzeczy: czy handlowiec ma wpływ na cenę. Jeśli wolno mu negocjować i udzielać rabatów, model od marży wyrównuje jego interes z interesem firmy. Jeśli cena jest sztywna, model od przychodu jest prostszy i pozbawiony swojej głównej wady, bo nie ma czego rabatować.

Progi liczone narastająco zamiast resetowanych co miesiąc. Gdy prowizja nie zależy od tego, po której stronie granicy okresu wypadnie deal, przesuwanie przestaje mieć sens finansowy — a to jedyny powód, dla którego ktoś to robi.

Przy długim cyklu sprzedaży, gdzie wypłata wyłącznie za podpis oznacza kilka miesięcy bez wynagrodzenia zmiennego — zwłaszcza dla nowej osoby w zespole. Warunkiem jest twarda definicja etapu: co dokładnie liczy się jako spotkanie i kto to potwierdza.

Rzadziej, niż podpowiada pokusa. Każda zmiana kosztuje kwartał niepewności, w którym zespół sprawdza nowe reguły zamiast sprzedawać. Zmieniaj, gdy model wywołuje zachowanie, którego nie chcesz — a nie dlatego, że koszt prowizji urósł razem ze sprzedażą, bo to znaczy, że system działa.

Reguły ustawia manager, a naliczenie następuje w chwili oznaczenia deala jako wygranego. Handlowiec widzi swoją kwotę na bieżąco, bez czekania na koniec miesiąca, a manager widzi koszt prowizji w tym samym widoku co pipeline. Znika arkusz, a razem z nim ręczne rozliczenie i spór o wersję reguły.

Sprawdź to na własnym lejku.

Aplikacja LOT buduje listę firm z numerami, wybiera je przez VoIP i loguje każdą rozmowę. 14 dni pełnego dostępu, bez podpinania karty.

Zacznij 14 dni za darmo
02Artykuły

Czytaj dalej

  • Dane i prawo

    Baza firm z numerami a RODO — co wolno, a czego nie

    Pytanie „czy wolno mi zebrać te numery” pada w każdej rozmowie o pozyskiwaniu leadów. Odpowiedź nie brzmi „tak” ani „nie”, tylko „zależy, na jakiej podstawie i czy dopełniłeś obowiązku informacyjnego”.

  • Sprzedaż

    Ile naprawdę kosztuje ręczna lista do obdzwonienia

    Nikt nie wpisuje tej pozycji do budżetu, bo nie ma na nią faktury. Policzmy ją tak, jak liczy się każdy inny koszt: z jawnych założeń, które możesz podmienić na swoje.